MOYAVESNA.COM - MOJAWIOSNA.COM - NOT SO ORDINARY LIFE OF MARTIN, TANYA & MILA GAIK

21/10/2006305030
3050

21/10/2006 - Pierwsze spotkanie

Czekaliśmy dwa miesiące na tą chwilę, na pierwsze spotkanie, wymiane spojrzeń i tych wszystkich uczuć, które się w nas nagromadziły przez te wszystkie wielogodzinne rozmowy na Gadu-Gadu i Skype. Oczywiście jak to w życiu bywa, nic nie odbyło się bez przeszkód. Już przed samym wylotem czekał mnie stres - mój lot został najpierw opóźniony o godzinę, później o kolejną godzine, a na ekranie zaczynało przybywać odwołanych lotów z niewyjaśnionych przyczyn. Na szczęście, ostatecznie, samolot wystartował ze mną na pokładzie.

Był to najdłuższy lot w moim życiu, choć trwał niecałe trzy godziny, ale emocje które towarzyszyły i ekscytacja nie pozwalały na spanie, czy myślenie o czymkolwiek innym. Po wylądowaniu, szybko porwałem swój bagaż i poszedłem w strone wyjścia ze strefy chronionej. Gdy rozsunęły się drzwi, oniemiałem z podziwu. Tatiana stała tuż naprzeciw z uśmiechem na twarzy i miłością w oczach. Wpadliśmy sobie w ramiona bez chwili nzastanowienia i staliśmy tak kilka długich minut nie mogąc uwierzyć, że w końcu się udało, że w końcu mamy okazje być razem i cieszyć się sobą nawzajem.

Dzięki Krzyśkowi, szybko dotarliśmy do domu robiąc po drodze małe zakupy w TESCO. Przez całą drogę (blisko 2 godziny) nie mogliśmy oderwać od siebie oczu - Tatiana była olśniewająca w każdym calu.

Urlop trwał zaledwie tydzień, ale zobaczyliśmy wiele i ponad wszystko, spędziliśmy razem wiele cudownych chwil, a właściwie cały ten czas był niesamowity i emocjonujący. Pogoda dopisywała na każdym kroku, temperatura wachała się w granicach 20-26 stopni celcjusza przez cały nasz czas pobytu w Bielsku. Jedynie dzień wyjazdu był deszczowy, co odzwierciedlało trochę nasze samopoczucie, bo tydzień przeleciał o wiele za szybko.

W tym czasie udało nam się odwiedzić kilka wspaniałych miejsc, wliczając w to wyjazd kolejką linową na Szyndzielnię, spacer w Wapiennicy, wycieczkę do Międzybrodzia, wyjazd na Górę Żar i krótki wypoczynek nad Jeziorem Żywieckim (tutaj ponownie - wielkie dzięki dla Krzyśka).W międzyczasie oczywiście urządzaliśmy spotkania z przyjaciółmi (Kasia z Przemkiem, Krzysiek z Jolą, Tomek z Julią), małe imprezki z grillowaniem - było pod każdym względem wyśmienicie.

Przez cały czas robiliśmy masę zdjęć, które można zobaczyć poniżej tego tekstu. Bielsko jest pięknym miastem, zarówno jak i jego okolice. W tej chwili trwają tam wielkie renowacje i remonty. Ulica 11 Listopada jest całkowicie rozkopana, "Plac ZWM" jest w czasie całkowitej reorganizacji przestrzennej, a Sfera buduje swój kolejny budynek. Jednym słowem miasto rozwija się i przybyło trochę zadowolonych twarzy na ulicach.

Wracając do Tatiany - nie zdradziła się z tym wcześniej, za co dostała klapsa - potrafi świetnie grać na gitarze i śpiewać.Najpierw powiedziała, że zna tylko kilka chwytów... jakie wielkie było nasze zdziwienie, gdy razem z Krzyskiem i Jolą usłyszeliśmy jak gra te "kilka chwytów"! Jej talent jest proporcjonalny do jej skromności - wszyscy oniemieli, aż baliśmy się iść z nią na kręgle, bo przyznała skromnie, że umie "trochę" grać. Już wiemy teraz, że gdy Tatiana mówi "trochę", to można się bać!

Udało nam się też odwiedzić panią Ewę z Olą, którym poraz kolejny dziękujemy za gościnność i miłe dyskusje. Udało się także odwiedzić Basię i Andrzeja (moich kuzynów), chociaż byłem przekonany, że będą za granicą albo w pracy.

Nie będę się tutaj rozwodził na temat szczegułów związanych z oragnizacją ślubu, bo na to poświęciliśmy inną sekcję naszej strony. Jedno jest pewne - udało nam się osiągnąć to co niemożliwe, wbrew wielu przeciwnościom losu.

Highslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JS