MOYAVESNA.COM - MOJAWIOSNA.COM - NOT SO ORDINARY LIFE OF MARTIN, TANYA & MILA GAIK

26/05/2007129628
1296

26/05/2007 - Jeziora Goczałkowickie

Miłość matki - najważniejsze i najpiękniejsze uczucie. W ten szczególny dzień składamy najgorętsze życzenia i podziękowania za miłość, która nie zna żadnych granic!

Dzień tak szczególny musieliśmy spędzić z daleka od naszych rodzin. Pogoda nie zapowiadała się zbyt dobrze, ale w weekend... trzeba było się wreszcie uwolnić od czterech ścian. Jako miejsce docelowe wybraliśmy Goczałkowice. Gdy dotarliśmy na dworzec kolejowy już zaczynało kropić, ale niebo nie wyglądało groźnie, więc obyło się bez zniechęcenia. Na miejsce dojechaliśmy dosyć szybko. Gdy wysiedliśmy z pociągu lało jak z cebra. Nie dało się nosa za zadaszenie wystawić. Przeczekaliśmy kilka minut na stacji, której dworcem raczej nazwać się nie da. Dworzec tam jednak jakiś był, bo budynek nadal stoi - piękny, ale zaniedbany. Gdy deszcz zelżał, udaliśmy się do centrum (o ile tak to nazwać można) Goczałkowic Zdrój. Oczywiście piękne miejsce, ale deszcz znów zaczął szaleć, a my zdrowo podmoknięci, zaszyliśmy się w pobliskiej knajpce. Po ok 40 minutkach ulewa się skończyła i jak na zamówienie (po lodach i piwku) z za chmur wyjrzało słońce, a my ruszyliśmy w drogę.

Podążając szlakiem przyrodniczym obeszliśmy wszystkie okoliczne stawy. Przedzierając się przez błotniste, leśne dróżki staraliśmy się zachować ciszę (w końcu zasad trzeba się trzymać). Oczywiście zasad tych ptactwo leśne się nie trzyma - w naszych uszach aż brzęczało od głośnych arii. Piękne uczucie - znależć się na chwilę tam, gdzie nie ma praktycznie nikogo. Po ponad półtoragodzinnym powolnym spacerku dotarliśmy do Zabrzegu (albo Zabrzega - jakkolwiek to się odmienia), skąd po wypiciu piwka wyszliśmy na zaporę nad jeziorem Goczałkowickim. To dopiero jest ogromny zbiornik wodny. Słońce już zachodziło... niestety za chmury unoszące się tuż nad linią horyzontu - gdyby nie to, bylibyśmy świadkami pięknego, różowego zachodu słońca. Droga powrotna nie była już taka ciekawa... szliśmy szosą, aż do stacji PKP w Goczałkowicach, skąd o 22:00 wyjechaliśmy do domku. To był wspaniały dzień i choć całkiem zdarliśmy sobie pięty - było warto - w końcu zobaczyliśmy jedne z najpiękniejszych terenów w obrębie Bielska-Białej.

Highslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JS