MOYAVESNA.COM - MOJAWIOSNA.COM - NOT SO ORDINARY LIFE OF MARTIN, TANYA & MILA GAIK

05/08/2007304740
3047

05/08/2007 - Wakacje w Kaliningradzie

To były pierwsze prawdziwe wakacje - całe 3 tygodnie lenistwa. Po raz pierwszy miałem okazję zobaczyć kawałek Rosji. Kawałek, bo Kaliningrad jest odrębnym miastem. Na drodze do Rosji stoi Litwa i Białoruś. Wiza do Kaliningradu nie upoważnia mnie do przekroczenia granicy Rosyjskiej, więc poza Kaliningradem nie zobaczyłem nic - ale i na to brakło czasu!

Tam i z powrotem jechaliśmy autokarem. Kurs zaczynał się w Warszawie, więc tam trzeba było dojechać pociągiem. Jazda nie była męcząca, bo towarzyszyła jej ekscytacja - nie mogłem się doczekać, aż zobacze rodzinne miasto mojej żony. Autokar, którym jechaliśmy tam, był bardzo stary, pozbawiony klimatyzacji, więc komfort był umiarkowany.

Wjeżdżając do Kaliningradu, przejeżdża się kilka małych osad. Niewiele różnią się od Polskich, jedynie wszechobecna cyrylica przyciąga uwagę i to, że wszystkie drzewa przy drodze mają wokół siebie biały pasek, a drzew tych jest sporo, więc wypadki kończą się źle.

Kaliningrad jest niesamowicie rozwiniętym miastem. Przyznam, że jadąc tam spodziewałem się, że zobacze jakieś biedne miasto, pełne starych kamienic i brukowanych dróg - okazało się inaczej. Niesamowicie szerokie ulice, tramwaje, ogromne szklano-żeliwne konstrukcje, ekskluzywne butiki i domy handlowe i ludzie... masa ludzi... młodych, zgrabnych i gustownie ubranych. Byłem zaszokowany, że na taki ogrom młodych ludzi nie zobaczyłem żadnej szczególnie wyodrębniającej się subkultury. Wszyscy wyglądają porządnie, elegancko, gustownie, a kobiety rzadko zakrywają swoje nogi spodniami. Wracając z Kaliningradu, jadąc taksówką przez Bielsko, wydawało mi się, że jest martwe, że jakaś epidemia zmusiła wszystkich do siedzenia w domu - wielki kontrast.

Ogromne wrażenie robi centrum miasta, gdzie znajduje się ogromna nowoczesna cerkwia, a plac otoczony jest wielkimi animowanymi ekranami reklamowymi. Ulice są czyste, zadbane, a ludzie kulturalni - korzystają ze śmietników. Nawet późnym wieczorem można bez strachu przechadzać się po centrum miasta bez obawy przed niekulturalnymi zaczepkami. Ogromne markety usytuowane są w centrum miasta, więc nie trzeba jeżdzić na obrzeża Kaliningradu by kupić dużo i tanio. Niektóre przedmioty są tańsze niż w Polsce, inne droższe. Zaskakujące ceny ma broń biała i artykuły wędkarskie oraz baterie wszelkiego rodzaju. Alkohol także jest tani, ale ten lokalny, bo Bacardi kosztuje jak Bacardi.

Kaliningrad jest bogaty w zabytki, które także są zadbane i cały czas konserwowane. Stara wioska rybacka wygląda niesamowicie... jak z innej epoki, a możliwość zwiedzania łodzi podwodnej jest ogromną atrakcją dla turystów. Usytuowane w sąsziedztwie działa są w pełni funkcjonalne (oczywiście spust nie działa) i dostępne, więc można sprawdzić jak te konstrukcje kiedyś działały.

Kilka razy byliśmy z Tatianą nad jeziorkiem i rzeką - ryby brały kiepsko, ale dziewicze tereny rekompensowały to z nawiązką. Jak widać na zdjęciach, widoki jakie towarzyszyły naszym wycieczkom były naprawdę piękne. Dodatkową trakcją był ponton teścia, który wyposażony w potężny silnik Suzuki pozwalał na na prawdę szybką jazdę.

Udało nam się także spędzić weekend z przyjaciółmi na Bałtiskiej Mierzeji. Nie było łatwo, bo jest to teren, na który obcokrajowcy mogą dostać się jedynie po uzyskaniu specjalnego pozwolenia. Niestety nie miałem tego pozwolenia i na 4 przepuszczone bez kontroli pojazdy, piąty zjechał na pobocze - nasz. Zrewidowali nam dokumenty i stwierdzili, że nie wjadę. Mylili się... dwadzieścia złotych (200 rubli) zmieniło sytuację i szczęśliwie pojechaliśmy dalej. Na miejscu wsiadliśmy w motorówki i obładowani zakupami popłynęliśmy na drugą stronę wybrzeża. Po znalezieniu ośrodka wypoczynkowego zaczęło się imprezowanie. Trwało aż do wieczora w niedzielę. Było bardzo ciepło a komary atakowały mnie ze wszystkich stron. Nie pomógł Raid ani inne maści i kremy - one po prostu wszystkie rzuciły się na mnie i nie dały spokoju przez cały pobyt. Mi8mo to udało się wykompać w morzu i choć woda nie była bardzo ciepła, to w tak doborowym towarzystwie nie można było na nic narzekać.

Czym tak na prawdę różni się Kaliningrad od Bielska? Tym, że ludzie są żywi, uśmiechnięci i bardziej otwarci. Ponadto, ciekawostką jest kwas chlebowy sprzedawany na każdym rogu z żeliwnych beczek. Piłem coś takiego pierwszy raz i powiem, że jest świetny, aby ugasić pragnienie i wcale nie jest kwaśny... nie bardziej niż Sprite. W sklepach sprzedawany jest też w postaci gazowanej, w plastikowych butelkach. Polecam każdemu.

Gdy rozmawia się o Rosjanach, na ogół głównym tematem jest alkohol i mafia. Szczerze mówiąc nie widziałem tam niczego co przypominało by mafię - najwidoczniej albo świetnie się kryją, albo po prostu w Kaliningradzie nie mają czego szukać. Jeśli chodzi o alkohol to jest! Dużo! Ogromy wybór! Najbardziej zabójczy był rzecz jasna paprykowy ukraiński Niemiroff. Zważywszy na rozmiar kieli... szklanek z których go piliśmy, łatwo było zsunąć sie pod stół po trzech glębszych! Najlepsza jest jednak Wódka Cedrowa Zielonej Marki... wyśmienita, zwłaszcza do wściekłych psów! Jeśli chodzi o wina - to wybór jest kolosalny i ceny też różne. Najsmaczniejsze są jednak wina prosto z beczki. W sklepie na jednej ze ścian ułożone są drewniane beczki z kranikami i etykietami nazw win. Obok leżą zwykłe plastikowe butelki, jak z wody mineralnej. Bierze się butelkę, podstawia pod kranik i tankuje. Podobnie z piwem niefiltrowanym, naturalnym - butelka, kranik i po sprawie. Piwa naturalne są wyśmienite... różnią się smakami, jedne są bardziej, a inne mniej intensywne. Kultura picia w Rosji też różni się od naszej. Dla Rosjan nie jest czymś nadzwyczajnym wypić kilka kieliszków do obiadu. Piwo pije się, przegryzając syszonymi rybkami, wędzonymi kawałkami kalmara, anchois albo zielonymi oliwkami z migdałowym nadzieniem. Jeśli chodzi o suszone rybki i kalmary - do tego można się z czasem przyzwyczaić, natomiast oliwki z piwem smakują wyśmienicie. Polecamy! Chodzi rzecz jasna o te zielone, a nie czarne!

Kuchnia Rosyjska nie odbiega specjalnie od naszej, natomiast w Kaliningradzie - nadmorskim mieście, bardzo popularne są owoce morza, do których ja nie mogłem się przekonać. Krewetki, małże, mięso kraba (za słodkie) itp. można znaleźć na każdym stole.

Nie chciało nam się wracać do domu, ale niestety - trzeba było wrócić do pracy. Wracaliśmy nowym, wygodnym autokarem z klimatyzacją. Jechaliśmy w nocy, a jednak nie zdołałem zasnąć ani na chwilę - słuchałem przez całą drogę Rosyjskiej muzyki - kupiliśmy kilka płyt. Jak już jesteśmy przy płytach - warto wspomnieć, że są diabelnie tanie. Byłem zaskoczony, gdy w sklepie muzycznym udało mi się kupić płytę MP3 Korna, zawierającą wszystkie albumy tego zespołu w wysokiej jakości za jedyne 12 złotych (120 rubli). Płyta posiadała hologram-akcyzę!

Serdecznie dziękujemy wszystkim, którzy sprawili, że te wakacje były tak wyśmienite. Rodzicom Tatiany, az gościnność i poczucie humoru. Szwagrowi za miłe towarzystwo i bycie szoferem ;) Romie za pomoc w organizacji TUXBOX'a, Oli za szaloną jazdę, Irence i Maksowi za kupę śmiechu, Oli i Maksowi za miłe chwile i wspólne zdjęcia, Gienie za ciekawe dyskusje, Marinie, że znalazła czas pomimo choroby, Oksanie i wszystkim pozostałym, za to, że te wakacje będą niezapomniane.

Highslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JS