MOYAVESNA.COM - MOJAWIOSNA.COM - NOT SO ORDINARY LIFE OF MARTIN, TANYA & MILA GAIK

26/04/2008163128
1631

26/04/2008 - Mistyczna Irlandia - Barratt's

Przez jakiś czas myślałem nad prezentem urodzinowym dla Tatiany i nie chciałem niczego pospolitego. Po analizie doszedłem do wniosku, że kocha Irlandię i (podobnie jak ja) nie miała okazji zobaczyć niczego poza Dublinem i okolicami, tak więc decyzja padła na niespodziankę w postaci weekendowego wypadu. Zdecydowałem się na wycieczkę o nazwie "Mystic Ireland" organizowaną prez Barratt's Tours. Tatiana była całkowicie zaskoczona gdy pokazałem jej bileciki i cieszyła się, że wreszcie odpoczniemy od codzienności.

Z samego rana pojechaliśmy pociągiem do Limerick, gdzie czekał na nas Richard - nasz kierowca i przewodnik w jednym. Swoją drogą, bardzo sympatyczny i rozgaadany człowiek, jak na przewodnika przystało. Po zajęciu miejsca w małym autobusie (20 miejsc) pojechaliśmy do Galway zatrzymując ię po drodze w kilku ciekawych miejscach. Najważniejszym punktem dnia były oczywiście klify. Mimo nieciekawych prognoz pogody, gdy dojechaliśmy do celu niebo było niebieskie, a słońce raziło w oczy, tak więc byliśmy zachwyceni. Na prawdę trzeba stanąć na krwędzi, aby poczuć tą przestrzeń i kruchość ludzkiego istnienia. Widoki oszałamiają i człowiek czuje że żyje. Spędziliśmy około godziny spacerując i robiąc zdjęcia. Na wieczór autokar zabrał nas do trzygwiazdkowego hotelu w Limerick o nazwie "Quality Hotel", którym również byliśmy zachwyceni. Pokój był wielki - dwa pokoje, ogromne wygodne łóżko i przez chwilę kontemplowaliśmy możliwość mieszkania w hotelach i podróżowania po całym świecie. Niestety finanse na to nie pozwalają :)

Drugi dzień spędziliśmy w Cork. Niestety pogoda się zepsuła, ale zanim się zepsuła zobaczyliśmy Blarney Castle i sławne Woolen Mills wypełnione po brzegi rozmaitymi yrobami Irlandzkimi. Można było kupić kryształy, hafty, odzież, obrazy, muzykę... po prostu wszystko co maa cośś wspólnego z Irlandią. Gdy pogoda się popssuła dojechaliśmy do Cork, gdzie biegaliśśmy od sklepu do sklepu chroniąc się przed kroplami deszczu. Sam Cork przypomina Dublin. Nie udało nam się zbyt wiele zwiedzić, ale zapewne kiedyś wrócimy i poświęcimy temu miastu odrobinę więcej czasu.

Highslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JS