MOYAVESNA.COM - MOJAWIOSNA.COM - NOT SO ORDINARY LIFE OF MARTIN, TANYA & MILA GAIK

03/06/2007173535
1735

03/06/2007 - Zamek w Pszczynie

W każdy weekend staramy się odwiedzić jakiś ciekawy zakątek. 3 czerwca 2007 wybraliśmy się do Pszczyny. Pogoda nie była ciekawa - lekko kropił deszcz i kompletnie nie wiedziueliśmy dokąd iść. Dopiero nieznajomy rowerzysta udzielił nam niezbędnych wskazówek, dzięki którym dotarliśmy do parku. Szybko dotarliśmy do skansenu "Zagrody Wsi Pszczyńskiej", gdzie za niewielką opłatą ok. 5 złotych od osoby można oglądnąć wiele ciekawych gospodarstw i pomieszczeń funkcyjnych.

Po obiedzie w pobliskiej restauracji udaliśmy się dalej w głąb parku. Pogoda była już bardziej znośna - słońce lekko prześwitywało przez chmury. Podziwialiśmy malutkie stawy otaczające parkowe ścieżki. Park w pewnym stopniu przypominał Dubliński St. Stephen's Green. W stawach radośnie pływały kaczki, a świeża, połyskująca od deszczu trawa lekko kołysała sie na wietrze. Było po prostu pięknie i pomimo uroku tego miejsca - nie było ono zatłoczone, tak więc można było cieszyć się spokojnym spacerkiem.

Po kilku chwilach dotarliśmy do zamku, którego elewacja jest aktualnie w trakcie remontu i nie wygląda zbyt zachęcająco. Jednak zdecydowalimy się wejść do środka. Za 12 złotych od osoby mogliśmy wejść do środka, a za dodatkowe 12 złotych mogliśmy robić zdjęcia (tzw. zezwolenie na fotografowanie). Przed wejściem należy ubrać używane papcie, albo kupić szpitalne folie z automatu - ta opcja wydała się nam bardziej higieniczna. Piękne komnaty w renesansowym stylu wywarły na nas duże wrażenie. Ciężko jest utrwalić te widoki na fotografii, gdyż turyści mogą chodzić jedynie wyznaczonymi ścieżkami, tak więc możliwości doboru kąta i pozycji przy fotografowaniu są raczej znikome. Mimo to polecamy każdemu wizytę w tym przepięknym miejscu. Tatianie szczególnie spodobał się fotepian w sali koncertowej - niestety nie mogła go nawet dotknąć. Po zwiedzeniu zamku poszliśmy zobaczyć centrum Pszczyny, a dokładniej rynek. Całkiem miłe miasteczko, na pewno wpadniemy tu jeszcze nie raz.

Highslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JS