MOYAVESNA.COM - MOJAWIOSNA.COM - NOT SO ORDINARY LIFE OF MARTIN, TANYA & MILA GAIK

28/10/2006163034
1630

28/10/2006 - Ślub w Jaworzu

Decyzja, którą zadaje się raz na całe życie, zapadła u nas niewątpliwie szybko i ku ogólnemu zaskoczeniu, na słowach sie nie skończyło. Historia jest długa i znasznie przyjmniej o niej rozmawiać w cztery oczy, niż rozpisywać się - postaramy się jednak przedstawić w skrócie bieg wydarzeń i znaczenie, jakie dla nas miała ta chwila.

Nie jest tajemnicą, że Tatiana pochodzi z Rosji, a ja z Polski. Kompletowanie dokumentów niezbędnych do zawarcia związku małżeńskiego nie było szybkim i prostym procesem, ale dzięki przezorności i dobremu planowaniu, udało się zdążyć z wszystkim na czas. Najtrudniejszą kwestią było zdobycie "zaświadczenia o prawnej zdolności do zawarcia związku małżeńskiego" dla Tatiany, gdyż Rosyjskie urzędy tego dokumentu nie wydają. Tatiana musiała udać się do ambasady rosyjskiej w Polsce. Ponadto, każda ambasada podawała telefonicznie całkiem sprzeczne procedury co do możliwości wydania tego zaświadczenia, więc do samego końca nie było wiadomo, gdzie (Warszawa/Gdańsk/Kraków) i jak szybko ten dokument można otrzymać. Jedna ambasada twierdziła, że tydzień czasu, inna, że w ogóle nie wydaje takich zaświadczeń, jeszcze inna, że można to załatwić w ciągu godziny. W końcu udało się dokonać tego w Krakowie. Tatiana musiała udać się tam wcześniej i spędzić w Polsce ponad 2 doby, aby uzyskać ten dokument. Później potrzebne były jeszcze tłumaczenia przysięgłe itp.

Pozostawiając kwestie formalne na boku, ani przez chwilę nie brakowało nam odwagi i przekonania, że decyzja jest słuszna i że właśnie tego chcemy. W końcu dzięki życzliwości i dobremu sercu pani Aleksandry Zagórskiej z Urzędu Gminy Jaworze, realizacja naszych zamierzeń powiodła się bez najmniejszych komplikacji. Wielkim zaskoczeniem była dla nas wizyta w w/w instytucji - wszyscy pracownicy mieli na twarzy uśmiech i byli niesamowicie mili i życzliwi. Wielka szkoda, że nie można tego powiedzieć o wszystkich innych urzędach, z którymi miliśmy wczesniej do czynienia.

Sama uroczystość odbyła się w Sobotę, tydzień po złożeniu dokumentów. Normalny czas oczekiwania na ślub cywilny to miesiąc, ale ze względu na szczególne okoliczności jakie nam towarzyszyły, Pani Kirownik zgodziła się na przyspieszenie procedury - była to jedna z najwspanialszych wiadomości, jakie mogliśmy usłyszeć - gdyby wszystko potoczyło się inaczej, zmuszeni bylibyśmy czekać w rozłące do przyszłego roku - jeszcze raz serdecznie dziękujemy pani Aleksandrze, za pomocną dłoń i zrozumienie.

Sama uroczystość była dla nas wielką zagadką, nie mieliśmy pojęcia czego się spodziewać. Wystrojeni, z wielkim optymizmem i przepełnieni miłością stawiliśmy się w urzędzie pięć minut przed planowaną ceremonią. Kasia i Przemek już stali przed budynkem urzędu, tuż za nami pojawił się Tomek z Julią. Krzysiek i Jola odwozili nas samochodem, więc byliśmy już w komplecie. Moim świadkiem był Tomek Mencfel, dla Tatiany świadkiem była Kasia Świerczek. Sala w której odbyła się ceremonia miała swój wdzięk i piękne oświetlenie. Zajęliśmy swoje miejsca (jak widać na zdjęciach poniżej) i Pani Aleksandra rozpoczęła uroczyście, od przedstawienia sytuacji i wagi tej wzniosłej chwili. Pięknie i przystępnie opowiedziała o odpowiedzialności i kwestiach związanych z zawarciem związku małżeńskiego. Byliśmy bardzo zadowoleni, gdyż atmosfera była bardzo ciepła i miła, gdzie doświadczenie naszych znajomych nie zawsze było zbieżne z takim stanem rzeczy.

Chwila wypowiadania przysięgi małżeńskiej była emocjonująca dla nas obojga, wiedzieliśmy jak wilkie znaczenie mają te słowa i pełni przekonania, wpatrzeni w siebie wypowiadaliśmy te magiczne słowa. Po chwili już zakładaliśmy sobie obrączki stanowiące symbol tej chwili. Po miłym pocałunku pieczętującym ceremonię przyszedł czas na życzenia od bliskich osób. Otrzymaliśmy także piękne życzenia od pani Aleksandry. Cała ceremonia została nagrana kamerą, za co z całego serca dziękuje Krzyśkowi, bo będzie to pamiątka na całe życie. Ponadto dziękuję wszystkim za przybycie - to była tak ważna chwila w naszych życiach, cieszymy się, że właśnie Wy byliście jej częścią. Dziękujemy też Joli i Julii oraz Tomkowi za dokumentowanie wszystkiego na zdjęciach - są po prostu idealne jak widać poniżej. W sumie mamy kilkaset zdjęć z całej uroczystości i ze spaceru tuż po niej.

Po ślubie i sesji fotograficznej w plenerze, wszyscy udaliśmy się do domów przebrać się w wygodne ciuszki. Przed tym pojechaliśmy z Krzyśkiem i Jolą na poszukiwanie grilla, bo taki był plan na wieczór - nie było łatwo - ciężko o takie rzeczy poza sezonem. Po zwiedzeniu kilku hipermarketów, udało się i pojechaliśmy przygotowywać imprezę do domu. Wszyscy zjawili się po godzinie 17:00 u mnie w mieszkaniu. Było wspaniale! W życiu nie miałem tak dobrego humoru, mimo iż zdawaliśmy sobie sprawę z Tatianą, że już nazajutrz będziemy zmuszeni pożegnać się na jakiś czas, aby zrealizować formalności i przerejestrować dokumenty na nowe nazwisko, by mogła w końcu przyjechać do Irlandii i dzielić ze mną codzienność. Wieczór trwał długo w związku z przesunięciem czasu i nawet starczyło na kilka godzin snu ;)

Nazajutrz, a więc w Niedzielę padał deszcz i pogoda stała sie bardzo markotna - mimo to w naszych głowach były tylko miłe myśli, bo wiedzieliśmy, że jeszcze kilka tygodni i znów będziemy razem, cokolwiek by się nie zdarzyło!

Highslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JS