MOYAVESNA.COM - MOJAWIOSNA.COM - NOT SO ORDINARY LIFE OF MARTIN, TANYA & MILA GAIK

14/02/200919409
1940

14/02/2009 - Walentynki w Mourne Mountains

Trochę czasu upłynęło od ostatniej aktualizacji. Jesteśmy troszkę pochłonięci nowymi przedsięwzięciami, dlatego też nie mamy zbyt wiele czasu na wycieczki itp. W tym miesiącu przyszedł do nas certyfikat rejestracji nazwy firmy, tak więc Aeronstudio oficjalnie należy do nas, a resztę formalności powinniśmy zakończyć w tym miesiącu, aby w marcu ruszyć z działalnością na całego. W styczniu dałem wypowiedzenie swojemu pracodawcy. Po przepracowaniu ponad 3 lat na stanowisku IT Manager postanowiłem zacząć realizować swoje własne plany i razem z Tatianą otworzyć firmę w Irlandii. Nasza stronka jest już dostępna pod adresem www.aeronstudio.com

Ponadto nieprzerwanie pracujemy nad kilkoma innymi projektami - irishgate.com, który docelowo mas tać się wielojęzyczną bazą ciekawych miejsc w Irlandii, hostpattern.com - internetowa galeria stron internetowych, która osiągnęła PageRank 3 i wciąż pnie się w górę oraz nasz najnowszy projekt, który bardzo dynamicznie rozwija się przez ostatnie dwa tygodnie - pierwsza biznesowa sięć socjalna w Irlandii, czyli swego rodzaju facebook (lub jak kto woli nasza-klasa) dla firm w Irlandii. Uzyskaliśmy werbalne poparcie od mediów w Irlandii, a sam projekt którego nazwy na razie nie możemy zdradzić powinien zostać ukończony do końca marca 2009.

Jak wspomniałem, nie mamy zbyt wiele czasu na wycieczki, jednak w walentynki wybraliśmy się na jednmodniowy wypad do Północnej Irlandii. Zima była tego roku wyjątkowo mroźna i spadło sporo śniegu. Jedyne czego brakowało, to góry, więc postanowiliśmy wybrać się do Mourne Mountains, niedaleko Newcastle. Newcastle znajduje się w Północnej Irlandii, która nie należy do Republiki Irlandii, a do UK. Nie było jednak jakiejkolwiek granicy, kontroli paszportów itp. Po prostu dojechaliśmy na miejsce i jedyna różnica jaka rzuciłą się nam w oczy to inna waluta i mniej dresów, które są tak bardzo popularne wśród Dublinczyków (zwłaszcza tych młodszych). Tuż za miasteczkiem widoczne są góry, z najwyższym szczytem Slieve Donard. Nie udało nam się dotrzeć na samą górę, bo zabrakło czasu. Pogoda była w porządku - nie padało. Na koniec udało nam się przegapić powrotny autokar, który zamiast zatrzymać się na stacji - gdzie cierpliwie na niego czekaliśmy - zatrzymał się przed stacją... była to nasza wina - nie przeczytaliśmy dokłądnie rozkładu jazdy. Był to ostatni autobus. Musieliśmy pojechać do Belfastu, skąd bezpośredni autobus zabtał nas do Dublina. Jak zawsze - przygoda. Poniżej kilka zdjęć, które udało nam się zrobić... gdy troszkę się rozpogodzi, na pewno tam wrócimy.

Highslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JSHighslide JS